SKARPETKI – LIVE FAST! czyli o tym, jak to jest przebiec maraton sprintem…

Inspiracją do dzisiejszego wpisu stały się niepozorne, dziecięce skarpetki 😉
Słoneczna ich barwa przyciąga wzrok, ale jeszcze bardziej chyba przykuwa uwagę wypisany na materiale dużymi literami, napis: „LIVE FAST!”

– Mamusiu – co tam jest napisane? – zapytał mój synek.
– Live fast – odpowiedziałam
– A co to znaczy? – dopytał
– Hmm… – żyj szybko – cedziłam te słowa, sama zastanawiając się nad ich znaczeniem.
„Live fast” – powtarzałam w myślach…
– Mamusiu, a ty mówiłaś, że żyje się wolno – usłyszałam.
Uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
– Tak, to prawda synku – odpowiedziałam.
– To dlaczego oni tak piszą?
No właśnie, dlaczego tak piszą…?

 

Kultura „slow life” dość mocno zadomowiła się w naszych słownikach. Żyj wolniej, świadomiej, pełniej, ciesz się chwilą            i dostrzegaj ją.
Wciąż mam jednak wrażenie, że to zadomowienie się dobrze się ma na poziomie teorii, nie praktyki.
W biegu jemy, rozmawiamy, bawimy się z naszymi dziećmi wysuwając nos znad komórki, czy komputera, mówiąc „… daj mi jeszcze chwilę”, „a długo to nam zajmie?”
W biegu podejmujemy decyzje, popełniamy błędy nie mając czasu wyciągnąć z nich wniosków. Nawet często nasz oddech zamiast spokojnego i miarowego, jest pośpieszny…

I tak gnamy od rana do nocy, a gdy zapada wieczór naciągamy kołdrę naszego dziecka mówiąc mu: „kocham cię”.
Uff… kolejny dzień minął – myślimy. Dziecko zasypia, teraz można oddać się nadrabianiu domowych, czy też zawodowych zaległości…

 

Czy ten bieg daje mi satysfakcję? Czy mi się podoba? Jeśli tak – ok, możesz skończyć czytać w tym miejscu… A co jeśli odpowiedź brzmi: niekoniecznie…?
Po tej myśli często przychodzi chwila otrzeźwienia. „Nie daj się wciągnąć w ten wewnętrzny monolog” – podpowiada głowa.
„To nie czas, nie miejsce…, przecież tak jest, nie jesteś tu wyjątkiem. Wszyscy tak mają, świat gna, tak jest skonstruowany, tak już jest….”
Szybko ucinasz wewnętrzną dyskusję, by iść dalej… Bo jeszcze się okaże, że to boli, że coś trzeba z tym zrobić… A po co?

Nasze dzieci tymczasem obserwują, uczą się, słysząc: „tak jest” i biegną same lub z nami, zasilając szeregi sprinterów i to, UWAGA!, na dystansie, który jest maratonem!

Jaki efekt może mieć przebiegnięcie sprintem maratonu? Czy tak się w ogóle da?
Większość z nas zziajana, zmęczona, sfrustrowana, apatyczna… My tacy i coraz częściej dzieci, stające się kalką nas – dorosłych.

Czy w ogóle można inaczej, jeśli świat tak gna?
Czy można się zatrzymać?

Podstawowe pytanie to, kto mnie tak popędza, kto każe? Czy ktoś stoi nade mną z batem? A jeśli tak, to co ja z tego mam i na ile świadomie się na to godzę?

 

MASZ WYBÓR

„Zawsze masz wybór, bez względu na to, jak trudno jest go dokonać”.
(J & S Eldredge)

Bywa, że w życiu dochodzimy do takiego momentu, że wszystko mówi „dość”. Głowa, serce, ciało – o, jego to na pewno nie da się oszukać! Wysyła swoje sygnały, coraz dobitniej i dobitniej.
Bywa jednak, że te wewnętrzne odgłosy i sygnały z ciała zagłuszamy.
Zażywamy kolejne pigułki na ból taki czy inny, łykamy środki na sen, zaciskamy wargi i dalej, „dzielnie” idziemy przez życie.
Czym to się kończy? Dobrze, gdy zdołamy opamiętać się w porę. Gdy coś, na co mamy jeszcze wpływ, nas zatrzyma. Gorzej, gdy spóźnimy się, gdy zaczynają się dziać rzeczy, które są poza naszą kontrolą, gdy życie przelatuje przez głowę, zapala się czerwone światło, a o pomoc trudno…

Nie okłamuj się więc. Stań w prawdzie przed sobą i zapytaj: „czego, tak naprawdę chcę?”, „o czym to jest?” Przyjrzyj się konsekwencjom swoich wyborów i ZDECYDUJ.
Bywa bowiem, że zszargane nerwy, problemy zdrowotne, złe relacje z najbliższymi to najwyższa cena jaką płacimy za to, co wybieramy. Obranie innej drogi, choć początkowo trudne i wydawać by się mogło niemożliwe, może się jednak okazać najlepszym, co można zrobić dla siebie i swoich najbliższych.
To Ty decydujesz i Ty mierzysz się z konsekwencjami, niezależnie od tego, jakiego wyboru dokonasz.
Twoje wybory zaś oddziaływają na otoczenie. W tym dzieci, które obserwują, nasłuchują i uczą się… Jaką naukę chcesz im przekazać?

 

CZASEM MNIEJ ZNACZY LEPIEJ

Bywa, że działamy jak roboty. Przechodzimy mechanicznie od jednej czynności do drugiej, nie zastanawiając się nawet, co tak naprawdę robimy, co podczas danej czynności czujemy i o czym to nam mówi.
Ot tak, zaprogramowani – to biegniemy!
Nie myślimy, że „czasem mniej znaczy lepiej”.
Owszem w ciągu dnia są czynności, które trzeba wykonać. Ile jednak jest takich, które sami sobie narzucamy: BO MUSZĘ!
A co się stanie, gdy gdzieś odpuścisz i uzyskany czas przeznaczysz dla siebie?
Zamiast wypolerować na picuś glancuś kuchenkę, wyjdź na chwilę na zewnątrz, a jeśli nie możesz włącz sobie relaksującą muzykę i ciesz się nią, albo po prostu pooddychaj w spokoju i wsłuchaj się w siebie. Choć przez chwilę, przez moment.          A może to będzie ta chwila, która poprowadzi Cię dalej…?

 

BĄDŹ W TU I TERAZ

Żyjesz na autopilocie wykonując kolejne czynności. Biegniesz zgodnie z planem dnia, lub poddajesz się temu, co dzień przyniesie. Zastanawiasz się, co będzie za chwilę, jutro…, lub wracasz myślami do przeszłości, by przypomnieć sobie o tym, jak to było, gdy było dobrze…
Jesteś wszędzie, tylko nie w tu i teraz.
Powiedz sobie STOP! Zatrzymaj się na moment, na chwilę. Poczuj, jak to jest wypić w spokoju kubek herbaty? Jak to jest poczuć jego ciepło na dłoniach? Zatrać się na moment w kontakcie z otaczającą Cię naturą – tyle może Ci dać. Odłóż telefon, komputer i bądź ze swoim partnerem, dzieckiem, tak naprawdę. Nie mów: „zaraz”, „za chwilę”, „byle nie za długo”. Spójrz w oczy sąsiadom i powiedz miłym głosem „dzień dobry”. Uśmiechnij się do obcych na ulicy i do siebie. Zauważaj chwile, celebruj życie, bądź…

 

TYLKO DZIAŁANIE DA ZMIANĘ

Zdecydowałaś/zdecydowałeś się coś zmienić? Pragniesz żyć inaczej? Widzisz różnicę i chcesz jej doświadczać na co dzień?
W teorii wiesz wszystko. Przeczytane dziesiątki artykułów, poradników, obserwowane nie jedno konto, gdzie mowa o rozwoju osobistym, zmianie… Wiesz, czujesz, ale nic się nie dzieje.
Kupujesz kolejną książkę, następny kurs. I co? I nic!
Jedna rzecz to wiedzieć, inna robić. Jeśli podjęłaś/podjąłeś decyzję, ale nie idzie za nią żadne działanie, w rzeczywistości nie zrobiłaś/zrobiłeś nic! Nie oszukuj siebie. Jeśli więc tak naprawdę pragniesz zmiany – zdecyduj, idź. Działaj, testuj, popełniaj błędy i znów przyglądaj się sobie, decyduj, ale DZIAŁAJ!

Twoja podróż i obserwacja siebie w niej będzie niesłychaną lekcją nie tylko dla Ciebie, ale i otoczenia. Dając siebie sobie będziesz mieć więcej energii i ochoty, by być też bardziej dla innych.

 

To co, skarpetki z jakim napisem ubierzesz dziś? 😉

Odbierz swój prezent